Sen nie przychodzi tej nocy. Nie przyszedł wczoraj i wiem, że nie przyjdzie jutro... cierpię na kompletną i permanentną bezsenność. I wiem dobrze, ze póki nie znajdę ukojenia dla mej duszy sen będzie mi obcy, będę każdej nocy prowadzić z nim długie pertraktację, szukać go i w każdy dzień wkraczać z czerwonymi od zmęczenia oczami. Śpię tylko w pozycji embrionalnej, kolanami dotykam brody i bardzo mocno je obejmuję. Podobno to domena ludzi zagubionych, bojących się czegoś, czegokolwiek. Boję się, że coraz mniej we mnie nadziei na zmiany, że "zwieszam głowę niema" i coraz rzadziej czuję siłę, coraz częściej zapominam, że trzeba "być wiernym i iść". Iść, a nie stać w miejscu, trzeba rzucić sę na głęboką wodę, a mnie wciąż odwagi brak...
29.12.2003 :: 23:31
Chciałabym znaczyć dla ludzi tyle, ile oni dla mnie znaczą. Poczuć się ważną, niezastapioną choć dla jednej jedynej osoby... Realnej osoby, takiej, którą można dotknąć, przytulić, a nie tylko poczuć ją, dotykając zimnych klawiszy, usłyszeć nie tylko pusty dźwięk klawiatury, ale barwę jej głosu...
Chciałabym...

